TLove Przystanek Woodstock
Poza zarejestrowanym koncertem na przystanku Woodstock w 2004 roku na płycie znajdują się koncerty z przystanku Woodstock 2002, gdzie również zespół grał koncert. Można tutaj znaleźć także fragmenty tych koncertów, o których pewnie większość młodszych fanów nawet nie ma pojęcia, jak na przykład koncert w Jarocinie w 1987 roku, czy też koncert w spodku w 1988 roku. Główna częśc DVD, koncertowa, składa się z dziewiętnastu utworów a wśród nich można znaleźć takie hity jak “jest super”, “potrzebuję” wczoraj”, “ajrisz”, “IV liceum”, “king” , “warszawa”, “stokrotka” czy chociażby “Bóg” i “I love You”. W ramach drugiej części płyty czyli dodatków znaleźć możemy miedzy innymi “nabrani”, “zabijanka”, “my marzyciele” czy “Berlin- Paryz- Londyn”. Trzecia część płyty składa się z siedmiu teledysków a możemy tutaj znaleźć: “I love you (English version)”, “Polish boyfriend( English version)” oraz polską wersję przeboju, “luźny yanek”, “lekarze dusz”, których Muniek śpiewa wraz z Krzysztofem Krawczykiem, “do roboty” oraz “i love you” – jest to fragment z filmu “przystanek Woodstock-najgłośniejszy film polski”. Płyta wydana w lutym 2003 roku, jako ścieżka dzwiękowa do filmu Superprodukcja, to ewenement w całej historii kapeli. Poza siedmioma starymi utworami zespół dodatkowo nagrał dwie piosenki specjalnie na potrzeby ścieżki dźwiękowej filmu. Są to”bang, bang, bang” i “luźny yanek”, który doczekał się singla i teledysku. Oprócz piosenek zespołu są tu również dwie kompozycje perkusisty zespołu, który był na początku drogi swojej solowej kariery. Na płycie można znaleźć dwadzieścia dziewięć “utworów”, gdyż w większości są to fragmenty z filmu. Płytę zaczyna “luźny yanek”, po którym wchodzą dwa fragmenty z filmu a następnie “bang, bang, bang” i “chłopaki nie płaczą” rozdzielone fragmentem filmu. Kolejna piosenką na albumie jest dopiero numer dziewięć “www.tekila.pl” Sidneya Polaka, a dziesiątką albumową został “jest super”. Kolejny utwór Sidneya Polaka to “butelki”, a z piosenek T.Love otrzymujemy na płycie jeszcze “wakacje” z numerem piętnastym, “potejto” z “siedemnastką”, oczko czyli numer dwudziesty pierwszy otrzymała”stokrotka” a na płycie znalazły się jeszcze “sobota” i “warszawa” zamykająca album. Album T.Live, wydany podobnie jak składanka teledysków, został z okazji dwudziestolecia istnienia zespołu. A dokładnie ósmego listopada 2003 roku. Płytę promował Singiel “Europolska”, który jednak nie okazał się zbyt górnolotną piosenką. Płyta zawiera 21 utworów granych na koncercie z okazji 20-lecia, który odbył się w klubie “Stodoła” w Warszawie czternastego listopada 2002 roku. Materiał jest dwupłytowy i ponadto zawiera trzy nowe studyjne piosenki. Jednak niestety o “europolsce” i “pozytywie” zbyt wiele dobrego powiedzieć nie można, piosenki może z dobrym tekstem to jednak nijakie z muzycznego punktu widzenia. Natomiast drugi singiel, który zespól wprowadził na rynek już po wydaniu płyty, “polish boyfriend” okazał się strzałem w dziesiątkę. Piosenka- żart, teledysk stylizowany na starych kapelach disco polo, z grą rodem z commodore lub tez pegasusa w tle, okazał się strzałem w dziesiątke i stał się hitem. O samym nagraniu koncertowym można powiedziec że jest bardzo dobrej jakości, a interakcja z publicznością sprawia że gdy zamkniemy oczy i pogłośnimy głośniki czujemy się jakbyśmy byli właśnie wtedy i właśnie tam i śpiewamy razem z Muńkiem: “T.love, T.love, T.love!”!
TLove King
“I love you” na półki sklepowe trafiło w kwietniu 1994 roku. Każdemu fanowi zespołu od razu rzuci się w oczy że na track liście znajdują się dwie nowe piosenki. To tytułowe “I love You” oraz “syn miasta” . Na płycie znajduje się aż piętnaście utworów oraz dwa bonusowe na wydaniu kasetowym, lub też trzy na wydaniu CD. Na kasecie można dodatkowo znaleźć piosenki “dirty street of London” i “autobusy i tramwaje”, natomiast na płycie CD bonusami są “people are strange”, “no woman, no cry” oraz “i love you” w wersji angielskojęzycznej. Płyta się zaczyna od głośnego wołania publiczności “T.Love!, T.Love!” i ostrego wejścia z “pociskiem miłości”. Zespól nie zwalnia i kolejne piosenki to “nabrani” i megahit “IV L.O.” Szóstą z kolei piosenką jest “king”, który wzbudza ogromną owację a cała publiczność śpiewa z zespołem, szkoda tylko że jest to wyciszone i trzeba się nieźle wsłuchać aby uchwycić spiewający tłum. Na płycie nie mogło oczywiście zabraknąć “Warszawy”, poprzedzony słowami Muńka “teraz utwór grany do znudzenia w radio”. Na koniec przed dwoma nowymi piosenkami nieśmiertelna “Karuzela” zaśpiewana a’capella. Wydany w grudniu 1992 roku album King to jeden z tych albumów, który się nie nudzi. Pierwotne wydanie płyty przez Baron Records nie zaspokoiło potrzeby ludu i konieczna była reedycja płyty już na dwa lata po debiucie w 1994 roku. Reedycja płyty zajęła się firma S.P. Records. Jednak i to nie wystarczyło wobec ogromnej popularności albumu i po kolejnych trzech latach, w roku 1997 płytę znów wydano tym razem pod szyldem wytwórni Pomaton EMI. Może teraz o muzyce. Płytę otwiera piosenka o tytule takim samym jak album. Nieśmiertelny przebój kapeli, które kto wie czy nie jest do dnia dzisiejszego w niektórych kręgach uważany wręcz za objęty kultem. “X” piosenka przeciętna muzycznie ale z bardzo dobrym tekstem, jednak raczej nie materiał na przebój, w podobnych klimatach są piosenki “motorniczy” oraz “kiełbasy Harmana” Natomiast “gruby jak elvis” i “nabrani” to piosenki dynamiczne, pełne polotu i energii. Niekwestionowanym liderem albumu po genialnym “king”-u jest “dzikość serca”, piosenka z którą łatwo się utożsamiamy i czujemy jak w domu. Z reszty piosenek na wyróżnienie zasługuje jeszcze “he was born to be a taxi driver”.
TLove Prymityw
Na albumie znajduje się 14 autorskich piosenek T.Love, oraz jednego coveru “ty i tylko ty”. Tę piosenkę pierwotnie graną przez brygadę kryzys, zespół potrafił ubrać w bardzo agresywne rytmy, a na saksofonie przygrywał Kazik Staszewski. Na okładce zespół serwuje nam ziemniak, z naklejonym kodem kreskowym, to taki symbol klimatu płyty, płyty o sprzedawaniu siebie, komercjalizacji życia, wartości pieniądza i całym tym natłoku informacji z mass mediów, które mówią nam jak żyć. Płyta naszpikowana jest dobrymi kawałkami jak żadna inna zespołu. Album promowało aż pięć singli: “nie, nie, nie” o którym nie trzeba nic pisać, bo jest to piosenka znana chyba każdemu polakowi, “jazda” zaśpiewana wspólnie z przyjaciółką Muńka Staszczyka opowiada o czymś niemożliwym a mianowicie przyjaźni między mężczyzną a kobietą, “ajrisz” angielsko brzmiący kawałek z bardzo chwytliwym refrenem, “toksyczni czarodzieje” – spokojna piosenka w rytmie ska, oraz “moje pieniądze” chyba najmniej znany utwór z tych wybranych na płyty singlowe. Album ten jest obowiązkowy w dyskografii nie tylko fanów zespołu. Płyta wydana siódmego listopada 1994 roku przez wydawnictwo Pomaton, to kolejna płyta zespołu o chwytliwej nazwie “prymityw”. Płytę otwiera dynamiczny kawałek “to nie jest miłość” z wstępem wykrzyczanym przez Muńka: “czaduuuuuuu!”. Piosenka bardzo dobrze zapowiada płytę a chwytliwy i prosty refren wykrzykuje się z przyjemnością wraz z wokalistą zespołu. Kolejna piosenka “potrzebuję wczoraj” to kolejny hit na płycie z równie chwytliwym refrenem i ciekawymi zwrotkami. Po takim początku płyty człowiek myśli, że wszystko co najlepsze już za nami. “Chłopcy” to kawałek o iście rock’n'rollowym klimacie, “mecz” to kolejny dynamiczny kawałek na płycie. “Berlin-Paryż-Londyn” to kolejny utwór aspirujący na miano hitu. Dalej płyta troche spuszcza z tonu ale takie “autobiograficzne” kawałki jak “t.love, t.love”czy “Złygmunt Staszczyk” wieją świeżością. Tuż przy końcu płyty jeszcze poruszająca piosenka “Bóg”, chyba największy hit z tego albumu, a na pewno najgłębsza piosenka na płycie. Dla szczęśliwców, którzy w tamtym okresie mogli sobie pozwolić na zakup płyty CD ukryty był bonus “wakacje”, raczej piosenka nie dorównująca poziomowi płyty.