Świat 2
Brytyjka, Emma Watson, znana szerszej publiczności przede wszystkim z roli Hermiony Granger w ekranizacjach przygód czarodzieja Harry’ego Pottera, oficjalnie została zaprezentowana jako osoba reklamująca ciuchy marki Burberry. Emma przyznaje, iż chce teraz skupić się na studiach, a tym samym przerwać na chwilę swoją aktorską karierę. W zamian za to, nowymi przychodami panny Watson będą pieniądze pochodzące z kontraktu reklamowego. Młoda Brytyjka podpisała dwuletnią umowę. Jeden z pracowników Burberry przyznał, iż firma ta interesowała się pozyskaniem Emmy jako osoby promującej ich produkty już od dłuższego czasu. Mężczyzna zwrócił uwagę na kilka cech, które idealnie współgrają z całą kolekcją Burberry. Atutami Watson są: inteligencja, piękny uśmiech oraz klasyczna uroda. Podobno wybór Emmy był jednogłośny i nikt nie zwracał żadnego sprzeciwu, ani nie wystąpił z jakąś inną kandydaturą. Jak można zauważyć, Emma Watson nie wycofuje się do końca ze świata show-biznesu. Dalej będzie ona widoczna i nie da o sobie zapomnieć swoim fanom, a także zwykłym przechodniom. Amerykańska piosenkarka Kelis jest aktualnie w trakcie sprawy rozwodowej ze swym mężem, raperem Nasem. Małżeństwo tych dwojga wyglądało na naprawdę dobre i udane, jednakże nie było tak kolorowo. Nas notorycznie dopuszczał się zdrady, lecz Kelis przymykała na to oko ze względu na dziecko, które niebawem ma przyjść na świat. Jednakże pewnego dnia zastała swego męża z dwiema kobietami w łóżku. To przechyliło szalę goryczy. Piosenkarka najpierw wniosła pozew o rozwód, a następnie pozew w sprawie alimentów. Jak obliczyła gwiazda światowej sceny, co miesiąc na jej konto powinno wpływać, bagatela, sześćdziesiąt tysięcy dolarów. Za taką sumę możliwe jest utrzymanie ich dziecka. Dla Nasa suma ta jest chyba jednak trochę zbyt wysoka, ponieważ publicznie napisał on, że oprócz zapewnienia bezpieczeństwa swej rodzinie, zapewnieniu dobrego bytu musi także chronić swoje finanse. Ewidentnie szykuje się długa rozprawa sądowa, ponieważ widać iż raper nie jest skłonny wykładać co miesiąc takich pieniędzy.
Żony ze Stepford
“Świat według Garpa” to bardzo dobry film będący ekranizacją powieści autorstwa Johna Irvinga pod tym samym tytułem. Zaznaczyć w tym miejscu koniecznie trzeba, iż książka jest zdecydowanie lepsza aniżeli film, co jednak nie znaczy, że należy odpuścić sobie jego oglądanie. Jedną z głównych ról zagrała w nim rewelacyjna Glenn Close – za postać Jenny Fields, w którą się tutaj wcieliła, została uhonorowana pierwszą w swojej karierze nominacją do Oscara. Łącznie film zdobył dwie nominacje do tej prestiżowej statuetki i nie były to jedyne przyznane mu wyróżnienia. Obraz został nakręcony przed dwudziestoma siedmioma laty. Za jego wyreżyserowanie odpowiedzialny był George Roy Hill, scenariusz natomiast napisali John Irving oraz Steve Tesich. W obsadzie oprócz Glenn Close znaleźli się tacy aktorzy jak między innymi Robin Williams (zagrał postać tytułową), Mary Beth Hurt, John Lithgow, Hume Cronyn, Jessica Tandy oraz Swoosie Kurtz. Główny bohater to T. S. Garp i pokazane zostały jego rozmaite perypetie. “Wielki chłód” to znakomity film produkcji amerykańskiej. Występ w nim przyniósł Glenn Close drugą w jej błyskotliwej karierze nominacje do Oscara. Sam obraz został uhonorowany kilkoma nagrodami i wyróżnieniami – na tej liście znalazły się także łącznie trzy nominacje do statuetki Oscara. Film powstał dwadzieścia sześć lat temu. Jego wyreżyserowania podjął się Lawrence Kasdan, który ponadto – razem z Barbarą Benedek – napisał do niego scenariusz. Glenn Close partnerowali na planie tacy aktorzy jak dla przykładu Jeff Goldblum, William Hurt, Kevin Costner, Tom Berenger, Kevin Kline oraz JoBeth Williams. Jest to opowieść o osobach, które niegdyś razem chodziły do college’u i przyjaźniły się ze sobą. Po latach postanawiają się spotkać, a przyczółkiem do tego spotkania jest śmierć jednego z nich – odszedł człowiek, którego cała reszta podziwiała i szanowała zdecydowanie najbardziej. S Spotkanie staje się okazją do rozlicznych wspomnień i zastanowienia się, co każda z osób w życiu osiągnęła. Nakręcona przed pięcioma laty produkcja zatytułowana “Żony ze Stepford” stanowi remake tej, która powstała dokładnie w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Jest to film całkiem przyzwoity, chociaż nie spełnił oczekiwań ze strony bardzo wielu widzów. Krytycy zaś uznali go za całkiem przeciętny. W jednej z ról zaprezentowała się tutaj Glenn Close – zagrana przez nią bohaterka nazywała się Claire Wellington. Za wyreżyserowanie tej produkcji odpowiedzialny był Frank Oz, natomiast scenariusz napisał Paul Rudnick. Na planie partnerowali Glenn Close tacy aktorzy jak między innymi Nicole Kidman, Bette Midler, Matthew Broderick, Faith Hill, Roger Bart oraz Jon Lovitz. Jest to opowieść o pewnej kobiecie, która wyprowadza się z Manhattanu. Osiedla się w tytułowej miejscowości Stepford. Jak się w miarę upływu czasu okazuje, nie jest to zwyczajne miasteczko. Żyjące w nim kobiety zamieniono w roboty, aby wobec swoich małżonków pełniły funkcje służących i spełniały wszystkie ich zachcianki.
Lekcje z Edytą Górniak
Na początku trzeciego odcinka dowiedzieliśmy się, że dalej o “Brylantowy mikrofon” będzie walczyć Grażyna Szapołowska. Otrzymała bowiem więcej głosów od Tomasza Bednarka, z którym była zagrożona. Pani Grażyna wykonała piosenkę z repertuaru Marka Grechuty – “Nie dokazuj”. Występ ten podobał się zarówno widzom , jak i jurorom. Według tych drugich program powinien opuścić Wojciech Medyński lub Michał Koterski. Jednak widzowie nie byli tego samego zdania. Telewidzowie najmniej głosów oddali na Annę Janochę i Dariusza Kordka. To właśnie oni przez siedem dni walczyli o sms-y. Zdecydowanie najlepszym występem okazała się piosenka Edyty Górnika “To nie ja byłam Ewą” w wykonaniu Olgi Bończyk. Wysokie noty otrzymali także: Joanna Jabłczyńka, Krzysztof Respondek i Kacper Kuszewski. Ich talent muzyczny docenili także widzowie. Tomasz Bednarek, który odpadł w tymże odcinku, miał jeszcze jedno zadanie. Musiał wręczyć jednemu z uczestników brylantowego jokera, który gwarantował występ w następnym odcinku. Aktor dał go Grażynie Szapołowskiej. Podczas szóstego odcinka trzeciej edycji “Jak oni śpiewają” pożegnaliśmy się z Michałem Koterskim. Była to wielka niespodzianka, gdyż uczestnik ten nie był zagrożony. Gwiazda telewizyjna postanowiła zrezygnować z udziału w “Jak oni śpiewają”, by móc dobrze przygotować swój własny swój własny program. Tym samym Koterski uratował dwie panie, które przez tydzień walczyły o sms-y. Były to Aneta Zając i Grażyna Szapołowska. Michał, który po odejściu zasiadł w czwartym fotelu jurora, przyznał prawie wszystkim uczestnikom najwyższą notę. Tylko Krzysztof Respondek otrzymał od Koterskiego jeden punkt. Później okazało się, że Misiek tak nisko go ocenił, bo wiedział, że wręczy mu “Brylantowego jokera”. Dariusz Kordek od jury dostał same szóstki i tym samym zajął pierwsze miejsce w ich rankingu. Widzowie najwięcej sms-ów wysłali na Joannę Jabłczyńską. Kobieta śpiewała piosenkę Urszuli “Dmuchawce, latawce, wiatr”, a mężczyzna “Mój przyjacielu” Krzysztofa Krawczyka i Bregovic’a. Zagrożone zostały Aneta Zając i Monika Dryl.
Miasteczko Salem
Wiele znanych i lubianych horrorów postawało na podstawie utworów niezastąpionego Stephena Kinga. Również “Miasteczko Salem” należy do tej grupy. Zostało ono bowiem nakręcone na podstawie głośnej powieści o tym samym tytule. Film sam w sobie jest dość intrygujący, zwłaszcza dla tych, którzy nie czytali jeszcze książki. Opowiada on bowiem historię, której głównym bohaterem jest młody pisarz. Mężczyzna postanawia bowiem wrócić do swojego rodzinnego miasteczka, by znaleźć w nim inspirację do stworzenia swojej nowej książki. Niestety okazuje się, iż brak natchnienia nie będzie jego jedynym problemem. Mężczyzna będzie musiał zmierzyć się z wampirami, które postanowiły na dobre osiedlić się w mieście. Nie dość, że z okolicy zaczynają znikać kolejni ludzie, to już wkrótce okazuje się, iż śmierć nie była najgorszą rzeczą, jaka mogła ich spotkać. Zmieniają się oni bowiem w spragnione krwi potwory, które wraz ze swym stwórcą będą próbowały opanować miasto. Bardzo sympatyczny film dla odważnych i tych, którzy lubią się bać. Już dawno nie było filmu grozy, który zaintrygowałby mnie do tego stopnia, bo nie ulega wątpliwości, iż “Piła” to godna polecenia produkcja. Z pewnością byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie doczekała się kilku kolejnych, nieco bezsensownych kontynuacji. Niemniej jednak pierwsza część serii jest jak najbardziej godna polecenia. Angażuje bowiem uwagę widza już od pierwszej chwili. Przenosimy się bowiem do pomieszczenia, w której dwóch mężczyzn zostało przykutych do rur. Trzecia postać leży na podłodze w kałuży krwi. Żaden z żywych mężczyzn nie ma pojęcia jak mogło dojść do porwania i uwięzienia. Sprawa powoli wyjaśnia się po tym, jak znajdują kasety, na których zostały nagrane wiadomości, nieco rozjaśniające ich sytuację. Zostali oni wystawieni na próbę, którą mogą przeżyć lub nie. Adamowi poleca się zabicie współ uwięzionej ofiary. Choć nie wydaje się, by mężczyzna był skłonny do popełnienia morderstwa, świadomość tego, iż zagrożone są również jego żona i córka może doprowadzić do tego, iż ugnie się i wykona powierzone mu zadanie.