Wpisy oznaczone tagiem ‘grupa’

Sun Kwon

25 września 2010, w kategorii Telewizja, tagi: decyzja, grupa, miłość, postać, przypadek, szpieg, szpiegostwo, ucieczka

39Sayid Jarrah – chociaż wygląd ma bardzo sympatyczny i sprawia wrażenie człowieka łagodnego, są to jedynie pozory. Sayid to Irakijczyk, który pracuje dla Gwardii Republikańskiej. Chociaż oficjalnie zatrudniony jest w dziale łączności, to naprawdę zajmuje się czymś zupełnie innym. Przesłuchuje osoby podejrzane o szpiegostwo i o działania na szkodę irackiego rządu. W pechowym samolocie znalazł się dlatego, iż poszukiwał pewnej kobiety. Była ona niegdyś jego wielka miłością, pomógł jej również uciec, kiedy ta dostała się w ręce Gwardii Republikańskiej posądzona o szpiegostwo. Na wyspie Sayid jest jedną z najważniejszych postaci. Świetnie zna się na kwestiach związanych z łącznością, elektroniką, znakomicie odczytuje mapy. Ponadto nie ma problemów z obchodzeniem się z bronią, jest znakomitym przewodnikiem i tropicielem. Ciężko jest go czymkolwiek zaskoczyć. Należał do grupy sześciu osób, które w czwartym sezonie wydostały się z wyspy. Nie chciał tam wracać, ale przypadek zadecydował inaczej. Sun Kwon jest Koreanką pochodzącą z bardzo zamożnej i szanowanej rodziny. Niestety, jej ojciec nie dorobił się tego majątku uczciwie, czego Sun przez bardzo długi czas jest kompletnie nieświadoma. Swoje serce oddaje Jinowi, który pracuje w firmie jej ojca. Dla Jina posada ta to niewątpliwy awans społeczny, pochodzi on bowiem z biednej rodziny, czego początkowo się wstydzi. Jin i Sun zostają małżeństwem. Na wyspę trafiają razem. Początkowo Jin jest nieufny wobec innych, a przez to zaborczy w stosunku do żony. Nie chce, aby utrzymywała ona jakiekolwiek kontakty z pozostałymi rozbitkami. Ta jednak czyni inaczej. Kobieta jest osobą bardzo lubianą, w wielu kwestiach okazuje się również pomocna. Na wyspie okazuje się również, że spodziewa się dziecka. Boi się, iż jego ojcem nie jest Jin – zanim bowiem małżonkowie wylądowali na wyspie, Sun miała romans. Spotyka się z pomocą ze strony Juliet, która przeprowadza stosowne badania i na ich podstawie stwierdza, że Sun zaszła w ciążę jednak już na wyspie.

 

Chłopaki nie płączą – TLove

26 sierpnia 2010, w kategorii TLove, tagi: chłopaki, elektronika, grupa, połączenie, płacz, rozwój

63BesT.Love wyszedł do produkcji w listopadzie 1998 roku, do czego zespół już nas przyzwyczaił. Nie wiem skąd ta lubość do wydawania albumów na zimę. Płytę otwiera nowa piosenka “Zero”. Powolna piosenka o dobrym tekście wprowadza nieco nostalgiczną atmosferę. To co można zauważyć od początku to duża ilość efektów komputerowych uzytych przy nagrywaniu tej piosenki. Dalej mamy już naprawdę same hity. Piosenek takich jak “jak żądło”, “potrzebuję wczoraj” czy “chłopaki nie płaczą” nie trzeba nikomu opisywać. Są oczywiście również przeboje, które przewijają się od początku istnienia zespołu niemal na każdej składance to “IV.L.O. 98′ “, “autobusy i tramwaje”, “I love you” czy “dzikość serca”. Zaskakujące dla młodszych fanów musi być obecność na płycie takich piosenek jak “garaż” czy “wychowanie”. Druga nowa piosenka na płycie to “Ewa”, w bardzo innych klimatach, jeśli by ją porównać do innych piosenek zespołu, z dużą dawką elektroniki brzmi aż dziwnie w połączeniu z głosem Muńka Staszczyka. Album promowały dwa single: “zero” i “garaż”. Chłopaki nie płaczą na półki sklepowe Polsce trafiły siódmego listopada 1997 roku. Poprzedzające płytę single “chłopaki nie płaczą” i “jest super” zdobyły przychylność publiczności i odpowiednio wypromowały sam album. Parę miesięcy po wydaniu albumu pojawił się jeszcze trzeci singiel “stokrotka”. Płytę otwiera sympatyczny utwór “to nie to”, na początku Sidney Polak odlicza do dwunastu. Czy liczba ta posiada jakąś ukryta symbolikę? Trzeba by zapytać Muńka. Kolejny utwór to już bezprecedensowy hit “chłopaki nie płaczą”, takich hitowych utworów na płycie jest więcej. “Jest super”, ironiczna piosenka o polskiej rzeczywistości, zaśpiewana w nihilistycznych klimatach czy “stokrotka” wiosenny utwór na zimowe wieczory z bardzo zabawnym i dobrze zrealizowanym teledyskiem zawsze sprawi że na Twojej twarzy pojawi się uśmiech. Reszta piosenek utrzymana w podobnym klimacie, dobrze wykonana i przyjemna, jednak nie wyróżniająca się już nadzwyczajnie na tle wymienionych hitów. Album “Chłopaki ” z pewnością należy dodać do swojej dyskografii – koniecznie!

 

TLove

20 sierpnia 2010, w kategorii TLove, tagi: działalność, grupa, słuchanie, TLove, uszy, wydanie, zespół

61Pierwsza składanka zespołu to kompilacja różnych utworów z początkowych czasów działalności grupy. Plyta wydana w 1992 roku przez wydawnictwo Pomaton jednak dla prawdziwych fanów zespołu była idealną kompilacją ich dotychczasowej twórczości. Na płycie znajduje się czternaście utworów i tak kolejno możemy posłuchać “Gwiazdki”, “wychowania”, oraz tych bardziej popularnych:”kołysanki zabijanki”, “karuzeli” czy “autobusy i tramwaje”. Na płycie nie mogło zabraknąć oczywiście największego hitu zespołu z tamtych lat czyli “IV Liceum Ogólnokształcące”. Pyzatymi utworami znajdują się tutaj takie utwory jak “garaż”, “żołnierska piosenka”, “taczanka”, “szara młodzież”, “O.K.”, “przemoc” czy “prawdziwi kochankowie”. Płyty słucha się przyjemnie nawet Dy prędzej nie miało się styczności z zespołem i nie było się zagorzałym fanem. A cytaty takie jak “Karuzela, karuzela, świat się kręci i umiera” czy głośno wykrzyczane “autobusy i tramwajejeeee” po przesłuchaniu będą dudnić w naszej głowie niczym echo. Płyta oraz kaseta VHS, ponieważ ten album został wydany w dwóch wersjach, zawierają wszystkie teledyski zespołu nakręcone podczas dwudziestolecia istnienia zespołu. Album został wydany oczywiście ( jak to zespól ma w tradycji) na zimę 2002 roku . Na kasecie VHS możemy więc podziwiać wszystkie nakręcone teledyski w kolejności chronologicznej od “wychowania” zaczynając, poprzez “warszawę”, “kinga”, “i love you” aż po te nowsze “chłopaki nie płaczą”, “banalny”, “stokrotka”, “ajrisz” i najmłodsze dziecko zespołu “moje pieniądze”. Po drodze oczywiście jeszcze przewija się wiele innych teledysków, ponieważ w sumie jest ich aż dwadzieścia cztery. Album w wersji DVD oferuje nam jeszcze wiele innych atrakcji. Miedzy innymi leksykon polskiej muzyki rozrywkowej ‘92, “Letnią Zadymę w środku zimy ‘89″, wiele fragmentów z koncertów (między innymi koncert prymityw ‘94, koncert rock opole ‘95, przystanek Woodstock – żary ‘02), oraz reportaże z planów teledysków bądź koncertów. Dodatkowo dorzucona jeszcze jest pełna dyskografia zespołu( opis wszystkich wydawnictw fonograficznych) oraz spis wszystkich członków zespołu od czasu założenia. Jak widać jest tego sporo więc warto mieć to w swojej płytotece.

 

TLove Antyidol

9 lipca 2010, w kategorii TLove, tagi: album, grupa, miłość, płyta, rock, słuchanie, zespół

62W płytę wprowadza nas intro: gitarowa solówka nawiązująca do hejnału granego na krakowskim rynku. Pierwsza piosenka “miłość II” wrzuca od razu piaty bieg i przechodzi bardzo szybkim tempem jakby obok nas, co wcale nie jest wadą. “Jak żądło” to piosenka przy której zastanawiamy się czy to dalej T.love? Falset Muńka to zupełny odlot, przez chwilę czuje się jakbym słuchał “The Darkness”. Piosenka jednak jest bardzo przyjemna i wpada w ucho no a tekst jest jakby też inaczej o miłości. Płyta bogata jest w różnego rodzaju niespodzianki. Zespól gra bardzo dojrzale, w porównaniu do poprzednich albumów, niektóre momenty piosenki “dziewczyny” brzmią jakby nagrywał je “green day”, takich momentów jest na płycie zresztą więcej. Zespół zresztą jest bardziej uniwersalny muzycznie, odchodzi trochę od swojego wizerunku zespołu rock’n'rollowego, choć typowe piosenki tego typu również można znaleźć an albumie, na przykład “gaz”. “Mental terror” znów nasuwa skojarzenia z grupą “the doors” , natomiast “My name is Lukasz” to raczej muzyczny żart, piosenka śpiewana do pianina, to nie typowy utwór T.love. Przy końcówce płyty na wyróżnienie zasługują jeszcze piosenki “dzień” oraz “She loves Dostojevsky”. Według Muńka Staszczyka Antyidol miał być powrotem do korzeni zespołu. Można powiedzieć że trochę więcej jest znów punku a mnie rock’n'rolla. Płytę wydaną (jakże by inaczej) w listopadzie 1999 roku rozpoczyna “banalny”, piosenka być może nie o głębokim przesłaniu, jednak bardzo uczuciowa i wręcz ociekająca emocjami i nieskrywaną naturalnością. “133″ to piosenka podrasowana paroma chwytami elektronicznymi, jednak słucha się bardzo dobrze, “anty” to z kolei piosenka o buncie, czyli w zasadzie bardzo w stylu początkowych dokonań kapeli. “Mów do mnie” i “ambicja to spokojne kawałki, w iście nihilistycznych klimatach, dobre do snu. “Piosenka” to kolejny po “banalnym” hit na płycie.. niestety nie jest ich tutaj wiele. “E.M.I.” to już piosenka w klimatach późnej nirwany, ostre gitarowe rytmy przypominają te z “dive” Cobaina. Ostatnie cztery piosenki płyty: “S.O.S. Ska”, “dla Ciebie”, “popsong” i “jak dzieci” nie wyróżniaja się niczym specjalnym. Może jedynie “popsong” posiada wyrazisty klimat z charakterystycznym modernistycznym tekstem. Ogólnie 11 piosenek to mało. Ale dzięki dwóm hitom, można to zespołu wybaczyć.