TLove
Pierwsza składanka zespołu to kompilacja różnych utworów z początkowych czasów działalności grupy. Plyta wydana w 1992 roku przez wydawnictwo Pomaton jednak dla prawdziwych fanów zespołu była idealną kompilacją ich dotychczasowej twórczości. Na płycie znajduje się czternaście utworów i tak kolejno możemy posłuchać “Gwiazdki”, “wychowania”, oraz tych bardziej popularnych:”kołysanki zabijanki”, “karuzeli” czy “autobusy i tramwaje”. Na płycie nie mogło zabraknąć oczywiście największego hitu zespołu z tamtych lat czyli “IV Liceum Ogólnokształcące”. Pyzatymi utworami znajdują się tutaj takie utwory jak “garaż”, “żołnierska piosenka”, “taczanka”, “szara młodzież”, “O.K.”, “przemoc” czy “prawdziwi kochankowie”. Płyty słucha się przyjemnie nawet Dy prędzej nie miało się styczności z zespołem i nie było się zagorzałym fanem. A cytaty takie jak “Karuzela, karuzela, świat się kręci i umiera” czy głośno wykrzyczane “autobusy i tramwajejeeee” po przesłuchaniu będą dudnić w naszej głowie niczym echo. Płyta oraz kaseta VHS, ponieważ ten album został wydany w dwóch wersjach, zawierają wszystkie teledyski zespołu nakręcone podczas dwudziestolecia istnienia zespołu. Album został wydany oczywiście ( jak to zespól ma w tradycji) na zimę 2002 roku . Na kasecie VHS możemy więc podziwiać wszystkie nakręcone teledyski w kolejności chronologicznej od “wychowania” zaczynając, poprzez “warszawę”, “kinga”, “i love you” aż po te nowsze “chłopaki nie płaczą”, “banalny”, “stokrotka”, “ajrisz” i najmłodsze dziecko zespołu “moje pieniądze”. Po drodze oczywiście jeszcze przewija się wiele innych teledysków, ponieważ w sumie jest ich aż dwadzieścia cztery. Album w wersji DVD oferuje nam jeszcze wiele innych atrakcji. Miedzy innymi leksykon polskiej muzyki rozrywkowej ‘92, “Letnią Zadymę w środku zimy ‘89″, wiele fragmentów z koncertów (między innymi koncert prymityw ‘94, koncert rock opole ‘95, przystanek Woodstock – żary ‘02), oraz reportaże z planów teledysków bądź koncertów. Dodatkowo dorzucona jeszcze jest pełna dyskografia zespołu( opis wszystkich wydawnictw fonograficznych) oraz spis wszystkich członków zespołu od czasu założenia. Jak widać jest tego sporo więc warto mieć to w swojej płytotece.
TLove Antyidol
W płytę wprowadza nas intro: gitarowa solówka nawiązująca do hejnału granego na krakowskim rynku. Pierwsza piosenka “miłość II” wrzuca od razu piaty bieg i przechodzi bardzo szybkim tempem jakby obok nas, co wcale nie jest wadą. “Jak żądło” to piosenka przy której zastanawiamy się czy to dalej T.love? Falset Muńka to zupełny odlot, przez chwilę czuje się jakbym słuchał “The Darkness”. Piosenka jednak jest bardzo przyjemna i wpada w ucho no a tekst jest jakby też inaczej o miłości. Płyta bogata jest w różnego rodzaju niespodzianki. Zespól gra bardzo dojrzale, w porównaniu do poprzednich albumów, niektóre momenty piosenki “dziewczyny” brzmią jakby nagrywał je “green day”, takich momentów jest na płycie zresztą więcej. Zespół zresztą jest bardziej uniwersalny muzycznie, odchodzi trochę od swojego wizerunku zespołu rock’n'rollowego, choć typowe piosenki tego typu również można znaleźć an albumie, na przykład “gaz”. “Mental terror” znów nasuwa skojarzenia z grupą “the doors” , natomiast “My name is Lukasz” to raczej muzyczny żart, piosenka śpiewana do pianina, to nie typowy utwór T.love. Przy końcówce płyty na wyróżnienie zasługują jeszcze piosenki “dzień” oraz “She loves Dostojevsky”. Według Muńka Staszczyka Antyidol miał być powrotem do korzeni zespołu. Można powiedzieć że trochę więcej jest znów punku a mnie rock’n'rolla. Płytę wydaną (jakże by inaczej) w listopadzie 1999 roku rozpoczyna “banalny”, piosenka być może nie o głębokim przesłaniu, jednak bardzo uczuciowa i wręcz ociekająca emocjami i nieskrywaną naturalnością. “133″ to piosenka podrasowana paroma chwytami elektronicznymi, jednak słucha się bardzo dobrze, “anty” to z kolei piosenka o buncie, czyli w zasadzie bardzo w stylu początkowych dokonań kapeli. “Mów do mnie” i “ambicja to spokojne kawałki, w iście nihilistycznych klimatach, dobre do snu. “Piosenka” to kolejny po “banalnym” hit na płycie.. niestety nie jest ich tutaj wiele. “E.M.I.” to już piosenka w klimatach późnej nirwany, ostre gitarowe rytmy przypominają te z “dive” Cobaina. Ostatnie cztery piosenki płyty: “S.O.S. Ska”, “dla Ciebie”, “popsong” i “jak dzieci” nie wyróżniaja się niczym specjalnym. Może jedynie “popsong” posiada wyrazisty klimat z charakterystycznym modernistycznym tekstem. Ogólnie 11 piosenek to mało. Ale dzięki dwóm hitom, można to zespołu wybaczyć.