50 pierwszych randek
Początkowo nie byłam do tego filmy przekonana. Głównie ze względu na tytuł, który skojarzyłam z postacią o oszałamiającym wyglądzie, która będzie podrywała kolejne ofiary. Okazało się jednak, że byłam w błędzie, a sama produkcja okazała się nieco mniej tendencyjna niż początkowo sądziłam. “50 pierwszych randek” jest bowiem opowieścią o sympatycznej Lucy (Drew Barrymore), która w wyniku wypadku uszkodziła część kory mózgowej, odpowiedzialnej za utrwalanie śladów pamięciowych. Przez to nie jest w stanie gromadzić nowych wspomnieć i cały czas tkwi pamięcią w tym samym czasie. Budząc się, rozpoczyna wciąż ten sam dzień, nie zdając sobie sprawy z tego, co ją spotkało. Dla niej po prostu nie istniał żaden wypadek. Henry, który zakochał się w dziewczynie niemal od pierwszego wejrzenia, postanawia spróbować swoich sił i zmierzyć się z trudnym zadaniem. Wierzy, iż jeżeli dołoży wszelkich starań, dziewczyna wreszcie będzie zdolna do tego, by go zapamiętać. Okazuje się jednak, iż jego zadanie jest o wiele trudniejsze niż przypuszczał. Są piękne, waleczne i odważne. Ich życie to wielka przygoda, bo jak inaczej można nazwać codzienne wyzwania, przed którymi stają urocze panie detektyw? Pracują dla człowieka, którego nigdy nie widziały. W dzisiejszych czasach nie jest to wprawdzie nic dziwnego, jednak nagle okazuje się, iż jedno ze zleceń przysporzyło im wielu wrogów. Z tego względu będą musiały chronić kogoś, kogo nigdy nie miały okazji spotkać. Film przyciąga przed ekrany nie tylko dzięki obecności nowinek technologicznych oraz efektów specjalnych. Wielu fanów na pewno przyciągną przed ekrany piękne Aniołki Charliego, w rolę których wcielają się trzy znakomite aktorki. Lucy Liu, Cameron Diaz oraz Drew Barrymore nie tylko noszą obcisłe stroje, ale również prezentują swoje umiejętności w walkach wschodnich, błyszczą inteligencją i rozwiązują nawet najbardziej złożone i skomplikowane zagadki. Niektórzy uważają, iż ten film to przeżytek, jednak wydaje mi się, że wiele osób obejrzało go z przyjemnością. Nie każdy miał bowiem okazję oglądać serial, który zainspirował twórców do nakręcenia tego filmu.