TLove King
“I love you” na półki sklepowe trafiło w kwietniu 1994 roku. Każdemu fanowi zespołu od razu rzuci się w oczy że na track liście znajdują się dwie nowe piosenki. To tytułowe “I love You” oraz “syn miasta” . Na płycie znajduje się aż piętnaście utworów oraz dwa bonusowe na wydaniu kasetowym, lub też trzy na wydaniu CD. Na kasecie można dodatkowo znaleźć piosenki “dirty street of London” i “autobusy i tramwaje”, natomiast na płycie CD bonusami są “people are strange”, “no woman, no cry” oraz “i love you” w wersji angielskojęzycznej. Płyta się zaczyna od głośnego wołania publiczności “T.Love!, T.Love!” i ostrego wejścia z “pociskiem miłości”. Zespól nie zwalnia i kolejne piosenki to “nabrani” i megahit “IV L.O.” Szóstą z kolei piosenką jest “king”, który wzbudza ogromną owację a cała publiczność śpiewa z zespołem, szkoda tylko że jest to wyciszone i trzeba się nieźle wsłuchać aby uchwycić spiewający tłum. Na płycie nie mogło oczywiście zabraknąć “Warszawy”, poprzedzony słowami Muńka “teraz utwór grany do znudzenia w radio”. Na koniec przed dwoma nowymi piosenkami nieśmiertelna “Karuzela” zaśpiewana a’capella. Wydany w grudniu 1992 roku album King to jeden z tych albumów, który się nie nudzi. Pierwotne wydanie płyty przez Baron Records nie zaspokoiło potrzeby ludu i konieczna była reedycja płyty już na dwa lata po debiucie w 1994 roku. Reedycja płyty zajęła się firma S.P. Records. Jednak i to nie wystarczyło wobec ogromnej popularności albumu i po kolejnych trzech latach, w roku 1997 płytę znów wydano tym razem pod szyldem wytwórni Pomaton EMI. Może teraz o muzyce. Płytę otwiera piosenka o tytule takim samym jak album. Nieśmiertelny przebój kapeli, które kto wie czy nie jest do dnia dzisiejszego w niektórych kręgach uważany wręcz za objęty kultem. “X” piosenka przeciętna muzycznie ale z bardzo dobrym tekstem, jednak raczej nie materiał na przebój, w podobnych klimatach są piosenki “motorniczy” oraz “kiełbasy Harmana” Natomiast “gruby jak elvis” i “nabrani” to piosenki dynamiczne, pełne polotu i energii. Niekwestionowanym liderem albumu po genialnym “king”-u jest “dzikość serca”, piosenka z którą łatwo się utożsamiamy i czujemy jak w domu. Z reszty piosenek na wyróżnienie zasługuje jeszcze “he was born to be a taxi driver”.