TLove Antyidol
W płytę wprowadza nas intro: gitarowa solówka nawiązująca do hejnału granego na krakowskim rynku. Pierwsza piosenka “miłość II” wrzuca od razu piaty bieg i przechodzi bardzo szybkim tempem jakby obok nas, co wcale nie jest wadą. “Jak żądło” to piosenka przy której zastanawiamy się czy to dalej T.love? Falset Muńka to zupełny odlot, przez chwilę czuje się jakbym słuchał “The Darkness”. Piosenka jednak jest bardzo przyjemna i wpada w ucho no a tekst jest jakby też inaczej o miłości. Płyta bogata jest w różnego rodzaju niespodzianki. Zespól gra bardzo dojrzale, w porównaniu do poprzednich albumów, niektóre momenty piosenki “dziewczyny” brzmią jakby nagrywał je “green day”, takich momentów jest na płycie zresztą więcej. Zespół zresztą jest bardziej uniwersalny muzycznie, odchodzi trochę od swojego wizerunku zespołu rock’n'rollowego, choć typowe piosenki tego typu również można znaleźć an albumie, na przykład “gaz”. “Mental terror” znów nasuwa skojarzenia z grupą “the doors” , natomiast “My name is Lukasz” to raczej muzyczny żart, piosenka śpiewana do pianina, to nie typowy utwór T.love. Przy końcówce płyty na wyróżnienie zasługują jeszcze piosenki “dzień” oraz “She loves Dostojevsky”. Według Muńka Staszczyka Antyidol miał być powrotem do korzeni zespołu. Można powiedzieć że trochę więcej jest znów punku a mnie rock’n'rolla. Płytę wydaną (jakże by inaczej) w listopadzie 1999 roku rozpoczyna “banalny”, piosenka być może nie o głębokim przesłaniu, jednak bardzo uczuciowa i wręcz ociekająca emocjami i nieskrywaną naturalnością. “133″ to piosenka podrasowana paroma chwytami elektronicznymi, jednak słucha się bardzo dobrze, “anty” to z kolei piosenka o buncie, czyli w zasadzie bardzo w stylu początkowych dokonań kapeli. “Mów do mnie” i “ambicja to spokojne kawałki, w iście nihilistycznych klimatach, dobre do snu. “Piosenka” to kolejny po “banalnym” hit na płycie.. niestety nie jest ich tutaj wiele. “E.M.I.” to już piosenka w klimatach późnej nirwany, ostre gitarowe rytmy przypominają te z “dive” Cobaina. Ostatnie cztery piosenki płyty: “S.O.S. Ska”, “dla Ciebie”, “popsong” i “jak dzieci” nie wyróżniaja się niczym specjalnym. Może jedynie “popsong” posiada wyrazisty klimat z charakterystycznym modernistycznym tekstem. Ogólnie 11 piosenek to mało. Ale dzięki dwóm hitom, można to zespołu wybaczyć.